Wawrzyniec Jabłoński, przeźmierowianin – uhonorowany!

Mieszkaniec Przeźmierowa za walkę z komunistycznym reżimem stalinowskim zostanie uroczyście mianowany porucznikiem w Muzeum Powstania Wielkopolskiego (Lusowo) – w sobotę 10 maja o godz. 10.00. Następnie o godz. 13.00 w pałacowej kaplicy w Swadzimiu ks. kanonik I. Karge odprawi Mszę Świętą w intencji Bohatera i jego żyjących oraz zamęczonych druhów.

Zachęcamy do zapoznania się z historią pana Wawrzyńca a także ciekawego opisu powojennych obozów pracy:

W latach 1949-1950 Wawrzyniec Jabłoński założył Polską Partię Wolności – konspiracyjną organizację młodzieżową działającą w Słupcy i okolicach.

Wawrzyniec Jabłoński będąc uczeniem słupskiego liceum ogólnokształcącego nie zgadzał się na powojenną sytuację polityczną Polski, dlatego z kolegami Tadeuszem Janasem i Kazimierzem Maciejewskim założył podziemny Związek Młodych Patriotów Polskich. Wkrótce licealiści powołali na jego miejsce (również tajną) Polską Partię Wolności.

Pradziadek Bohatera – Karol Jabłoński poległ w powstaniu styczniowym. Wincenty Jabłoński ojciec Wawrzyńca w czasie wojny ukrywał przed gestapo oficera Wojska Polskiego p. Kisiela wraz z jego rodziną. Groziła za to najwyższa kara – kara śmierci i Wawrzyniec będący wówczas jeszcze dzieckiem doskonale o tym wiedział. Ponadto państwo Jabłońscy ukrywali również rodzinę Szulczyńskich.

W czasie okupacji hitlerowskiej faszyści zamknęli polskie szkoły, dlatego pan Wawrzyniec ukończył tajne nauczanie, które w Słupcy prowadzili jego wujek nauczyciel Stanisław Leoński z małżonką. W roku 1946 W. Jabłoński ukończył szkolę powszechną w Słupcy, następnie gimnazjum i rozpoczął edukację w tamtejszym liceum. Antyreżimowa i antykomunistyczna działalność pana Wawrzyńca w Polskiej Partii Wolności była naturalną konsekwencją patriotycznych postaw ukształtowanych w domu. Podziemna partia systematycznie pozyskiwała nowych członków, dla bezpieczeństwa skupianych w pięcioosobowe ogniwa. Tajna organizacja posiadała własną rotę przysięgi oraz patriotyczne pieśni i wiersze autorstwa Eugeniusza Wańczyka. Jeden dzień w tygodniu poświęcano na szkolenie wojskowe, duży nacisk kładziony był na dobrą naukę w liceum oraz na samokształcenie. (Nieco wcześniej uczniowie drukowali i rozwieszali w Słupcy ulotki nawołujące do przeciwstawiania się pro-sowieckiej władzy).

3 października 1950 roku po nieudanej akcji pozyskania broni Polska Partia Wolności została zdekonspirowana, a wszyscy jej członkowie aresztowani przez Urząd Bezpieczeństwa PRL.

O świcie przed godziną 5 po Wawrzyńca Jabłońskiego przyszło dwóch ubeków i milicjant. Jego próba ucieczki nie powiodła się, gdyż okolica została obstawiona. Wszystkich aresztowanych uwięziono w Urzędzie Bezpieczeństwa w Koninie. Na śledztwo bezpieka przewiozła młodzież do Poznania – do katowni Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. 27 Grudnia (budynek dziś nieistniejący, ale jest tam pamiątkowa tablica). Głodzenie i brak wody oraz wymyślne tortury trwały od października 1950 do marca 1951 roku. Po aresztowaniu zatajono przed rodzinami młodzieży gdzie przebywają synowie i wytrwale je zastraszano. Mimo to UB nie udało się pojmać wszystkich członków PPW.

Pod koniec rozpraw sąd wojskowy wyrzucił z sali rodziny oskarżonych, a na ich miejsce zaprosił przedstawicieli władz komunistycznych oraz ubeków. Chcąc ukazać bezstronność władzy ludowej sąd udzielił głosu, bez ograniczenia czasowego!, wszystkim członkom PPW po kolei. Wówczas Wawrzyniec Jabłoński otwarcie skrytykował bezprawne i nieograniczone poczynania Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Następnie napiętnował niszczenie przez rząd PRL indywidualnych gospodarstw rolnych, planowo prowadzące do zubożenia chłopów oraz zniewalania przez Moskwę polskich rolników. Wyjaśnił, że służy to rujnowaniu jeszcze nie odbudowanej po wojnie gospodarki.

Stanisław Antkowski – przewodniczący Polskiej Partii Wolności przez dwie godziny mówił o ograniczaniu przez władze PRL wolności osobistej obywateli, nasileniu prosowieckiej propagandy, zlikwidowaniu wolności słowa, niezależnej prasy i całkowitym podporządkowaniu mediów partii komunistycznej. Ponadto omówił prześladowania patriotów, żołnierzy Armii Krajowej, Polaków powracających po wojnie do ojczyzny z zachodu Europy, a nawet prześladowanie przedwojennej Partii Komunistycznej. Odważne mowy oskarżonych patriotów trwały aż do północy. Władze słuchały w milczeniu...

Większość młodziutkich członków Polskiej Partii Wolności została skazana przez stalinowski Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu na ciężkie wyroki: od 5 do 12 lat więzienia! Wawrzyniec Jabłoński „za usiłowanie obalenia przemocą Ludowego Państwa Polskiego i sprawiedliwości społecznej” otrzymał wyrok 9 lat więzienia. Jego i kolegów osadzono w więzieniu dla młodocianych w Jaworznie, który był PRL-owskim odpowiednikiem hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Prześladowaniom nie uszedł także brat pana W. Jabłońskiego – Stefan Jabłoński oraz wujek ks. kanonik Franciszek Jabłoński były więzień Dachau. Kłopoty Wawrzyńca Jabłońskiego nie skończyły się nawet z chwilą wyjścia z więzienia! Przez lata był śledzony przez ubeków i esbeków.

Żyjąc na co dzień w Przeźmierowie, blisko skromnego bohatera jakim jest p. Wawrzyniec Jabłoński, mało kto wie o Jego młodzieńczej walce za Ojczyznę i męczeństwie za prawdę. On sam mówi o tym rzadko i nigdy nie ubiega się o odznaczenia i należne zaszczyty. Tymczasem młodego pokolenia Polaków nie uczy się dziś o dramatach młodzieży, która w aresztach śledczych Urzędu Bezpieczeństwa w latach 1944-1956 była katowana i mordowana za przynależność do organizacji niepodległościowych. Mimo tego stalinowski terror nie był w stanie zniszczyć odwagi dążenia młodych Polaków do wolności. Ubowcy szukali więc coraz straszniejszych metod niszczenia polskości i dlatego utworzyli obóz w Jaworznie – między Katowicami a Krakowem. Wykorzystali infrastrukturę pozostałą po hitlerowskim obozie, który w czasie II wojny światowej stanowił kwarantannę przed Auschwitz.

06.04.1945 r. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego utworzyło tzw. Centralne Obozy Pracy w: Warszawie, Poniatowie, Krzesimowie, Potulicach i... w Jaworznie. Po hitlerowcach pozostał tam obiekt składający się z 15. drewnianych baraków, łaźni, odwszalni i warsztatów. Ogrodzony podwójnym pasem drutów pod prądem, posiadał kilkanaście wież strażniczych z karabinami maszynowymi i reflektorami. Od strony drogi obóz w Jaworznie komuniści zasłonili 5-metrowym murem. Głodzonych i poniżanych więźniów zmuszano tam do wycieńczających robót w warsztatach i kopalni. Razem z patriotami i żołnierzami Armii Krajowej trzymano w Jaworznie pospolitych przestępców, których zdaniem było donoszenie na więźniów politycznych. Więźniów zmuszano do niewolniczej pracy 12 godzin na dobę, przy racjach żywnościowych 300 gramów chleba na dzień, miseczki wodnistej zupy i gorzkiej kawy zbożowej. Głód nigdy nie opuszczał katowanej młodzieży. PRL skazał ją na systematyczne wyeksploatowanie sił witalnych i całkowite wyniszczenie. Jak wspominają osadzeni w COP Jaworzono zagłodzenie powodowało potworny ból przypominający ściskanie klatki piersiowej metalową obręczą! Nieustannie proponowano też więźniom skrócenie wyroków lub przeniesienie do lżejszej pracy w zamian za zostanie konfidentami. Obozem zarządzał m.in. kpt. Salomon Morel, który wsławił się niesłychanym okrucieństwem nie mniejszym niż SS-mani. (Ten kat mimo ścigania międzynarodowym listem gończym za zbrodnie ludobójstwa, żył spokojnie za granicą odbierając wysoką polską emeryturę oraz otrzymał kilka odznaczeń od władz PRL-u. W roku 2007 Salomon Morel nie otrzymawszy żadnej kary zmarł w Tel Awiwie).

Identycznie jak w obozach koncentracyjnych, w Jaworznie działali kapo nazywani „gońcami” lub „blokowymi”. Zwalniano ich z robót, aby w zamian za to donosili i bezkarnie znęcali się nad współwięźniami. Mimo tego wiara w Boga i pragnienie wolnej Polski, zamiast zgasnąć – w młodych Polakach przetrwała...

W 1955 roku w obozie wybuchł bunt. Ubecy zastrzelili jednego patriotę, zaś pozostałych rozwieźli do innych więzień. Władze PRL-owskie starannie zatarły ślady po obozie Jaworzno – mury i zasieki rozebrały, a na terenie obozu posadziły drzewa i krzaki.

Nie wolno nigdy zapomnieć, że przez Centralny Obóz Pracy w Jaworznie przeszło 30 tys. więźniów politycznych, większość poniżej 21 roku życia! Działo się to po II wojnie światowej w okresie, który komunistyczna propaganda kłamliwie przedstawiała jako czas rozwoju i odbudowy Polski z powojennych zniszczeń. W dniu 22 lipca 1944 roku (data ogłoszenia manifestu PKWN podpisanego w Moskwie przez Stalina, propagandowo nazywanego chełmskim) chociaż skończyła się okupacja hitlerowska, natychmiast zaczęła się sowietyzacja Polski – jeden totalitaryzm zastąpił drugi...

Druga konspiracja stworzona i prowadzona przez polskich uczniów po II wojnie światowej, jest fenomenem nie występującym w żadnym innym kraju włączonym przez sowietów do tzw. obozu państw socjalistycznych. Nie wolno wymazywać jej z pamięci narodu polskiego, milcząc o młodych bohaterach, którzy swoim męczeństwem dali świadectwo wierności Ojczyźnie. Jak napisał śp. Ryszard Szulczyński jeden z członków PPW „Wolność można odzyskać, młodości nigdy.”

Dziś misją historyków jest to, aby patriotyczny ruch młodzieży II konspiracji znalazł się w nauczaniu historii.

 

Panu Wawrzyńcowi Jabłońskiemu, Jego Małżonce, Córkom i Wnukom składam wyrazy najwyższego szacunku.

Joanna Rozmiarek

 

 

Kategoria: 

Dodaj komentarz

Reklama