Zniszczony dach w Przeźmierowie - co dalej?

Wracamy do sprawy zniszczonego dachu w Przeźmierowie. Lądujący samolot przeleciał w Przeźmierowie nad 9-metrowym domem pana Mieczysława Pietrusiaka. 30 sierpnia zniszczeniu uległa część dachu, a spadające dachówki – od głowy pani domu dzieliły centymetry! Jak informuje Port Lotniczy przed godziną 18 lądował samolot z Frankfurtu. Sprawą zajęła się policja z Tarnowa Podgórnego, która wysłała pytania w tej sprawie do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.

Według poszkodowanych i świadków prawdopodobnie pilot samolotu za bardzo zniżył lot, po czym zwiększył moc silników, co spowodowało zassanie dachu prywatnego budynku. Właściciel domu z radcą prawnym zapowiedział dzisiaj (01.09) zgłoszenie sprawy prokuraturze. Port Lotniczy umywa ręce tłumacząc, że nie odpowiada za samoloty i pilotów. Po zadośćuczynienie odsyła pana Pietrusiaka do Agencji Żeglugi Powietrznej, która nadzoruje linie lotnicze.

Przepisy przepisami a kultura i zasady współżycia społecznego wymagają, by zarząd Portu Lotniczego Ławica spotkał się w tej sprawie z mieszkańcami oraz przedstawicielami władz gminy. Należałoby wspólnie wypracować procedurę postępowania w takich sytuacjach. Mieszkańcy czekają...

Jak podaje dziennikapolski24 z lipca 2016, szkód od-samolotowych i walki mieszkańców o odszkodowania, było dużo w Morawicy – przy lotnisku Kraków-Balice. Mecenas Ryszard Wojewodzic od lat prowadzi tego typu sprawy tamtejszym mieszkańcom. Pięć już zakończyło się sukcesem.

„– Problem w tym, że ludzie ponoszący straty, nie mają się dokąd zwrócić... Dzwonią na lotnisko, i, dochodząc swych racji spotykają się z butą pracowników.” – konstatuje mec. Wojewodzic.

W końcu jednak lotnisko Kraków-Balice, zaczęło przyjaźnie układać stosunki z mieszkańcami okolicznych terenów. „Wydajemy biuletyn informacyjny, by stworzyć system porozumienia. – Są w nim dane kontaktowe, informacje, gdzie zgłaszać podobne sprawy – tłumaczy rzeczniczka portu K. Gajus-Wyrwicz – na łamach dziennikpolski24.

Dom poszkodowanego stoi w Przeźmierowie przy ulicy Piaskowej, 950 metrów od końca pasa startowego.

– Trzeba sobie wyobrazić, że my, na naszej posesji – nie widzimy sylwetek lądujących samolotów! My oglądamy z bliska podwozia, ogrooomne koła i obserwujemy, jak samolot składa lotki. Słyszymy świst i potężny huk. Feralnego 30 sierpnia o godz. 17.50, na huku się nie skończyło – żali się pan M. Pietrusiak.

Dodajmy, że 2 metry od punktu, w którym spadły dachówki znajduje się piaskownica wnucząt państwa Pietrusiaków...

– Budynek został wzniesiony przez mojego ojca, w 1957 – wspomina poszkodowany. W roku 2000, uzyskawszy w 1999 r. wszelkie wymagane pozwolenia – dobudowałem piętro. Dach ustawiony pod kątem 22 stopni – zgodnie ze sztuką dekarską, w roku 2010 pokryłem dachówką ceramiczną Ravensberger, która zgodnie z zaleceniami producenta jest dodatkowo mocowana do konstrukcji dachu klamrami. Producent daje na nią 50 lat gwarancji – podkreśla poszkodowany. Należy podkreślić, że wysokość domu jest standardowa w tej okolicy.

– Niedawno mówiłem do żony, oglądając skutki klęsk żywiołowych: zobacz, burze w jednej chwili pozbawiły ludzi dachu nad głową. Nie przypuszczałem, że za parę dni życie mojej rodziny i sąsiadów, będzie również zagrożone! – wyznaje pan Mieczysław.

Inwazyjny samolot słychać było nie tylko na ul. Piaskowej i w jej okolicy... Wierni oczekujący ma Mszę św. w kościele przy ul. Rynkowej,  o godz. 17.50 skulili się w  ławkach – spodziewając się zawalenia dachu.

Jakie polisy powinni wykupywać mieszkańcy okolic Ławicy wiedząc, że może ich nieruchomość spotkać to, co dom pana Pietrusiaka?!

– Standardowa polisa ubezpieczenia domu obejmuje szkody, jakie wyrządzić mogą naszemu majątkowi żywioły, osoby trzecie oraz m. in. upadek na dom samolotu. Dodatkowo, możemy wykupić sobie ochronę np. przed „ryzykiem ataku terrorystycznego” – tłumaczy brokerka ubezpieczeniowa.

– W Ogólnych Warunkach Ubezpieczeń majątkowych, nie występuje jednak ochrona przed takim ryzykiem, jak uszkodzenie budynku przez przelatujący statek powietrzny... Może mieszkańcy stref zagrożonych przez lotnisko Ławica, powinni zwrócić się do wybranej firmy ubezpieczeniowej, by stworzyła dla nich ubezpieczenie „szyte na miarę”, zapewniające odszkodowania w przypadku zniszczeń od-samolotowych? Precedens szkody jak widać już wystąpił – rozważa agentka ubezpieczająca nieruchomości w gminie Tarnowo Podgórne.

Czy można się dziwić właścicielowi budynku, że chce aby ktoś zapłacił mu za straty materialne? Przecież gdy ktoś nam wjedzie w samochód wiemy co robić. W całej tej sprawie nie chodzi jednak o pieniądze tylko o poczucie bezpieczeństwa. To faktycznie sytuacja wyjątkowa i pewnie wszyscy mieszkańcy tych okolic życzą sobie aby taka sytuacja się nie powtórzyła.  W komentarzach w internecie można znaleźć zarzuty, iż przeźmierowianie świadomie wybudowali się przy lotnisku, a teraz rozpaczają i żądają odszkodowań. Czy naprawdę można wyobrazić sobie, że ktoś wolałby pieniądze od zdrowia i bezpieczeństwa? Zdecydowana większość budynków w tej miejscowości to domy wybudowane w latach 60, 70-tych, często dziedziczone, zamieszkałe na długo przed rozbudową lotniska w 2012 roku, zarzut celowości wydaje się zatem absolutnie chybiony. 

Przypomnijmy, że już w 1933 r. zatwierdzono dla Przeźmierowa plan parcelacji terenów pod budowę osiedla. Nasza miejscowość, (podobnie jak Puszczykowo), miała stanowić „Miasto Ogród”. Zaciszną osadę willową w enklawie zieleni.

Warto wiedzieć, że np. przeźmierowskie parcele przy ul. Dolina – (również na trasie nalotu samolotów) – były własnością przedwojennych pracowników PZU z Poznania. Ich działki odziedziczyły dzieci oraz wnuki, i po wojnie, zgodnie z prawem wznosiły na nich domy.

Jeśli ta sprawa zostanie zignorowana przez odpowiedzialne za zdarzenie instytucje, mieszkańcy Przeźmierowa oprócz uciążliwego hałasu z Ławicy i utraty wartości nieruchomości położonych przy lotnisku będą musieli obawiać się o swoje domy i  życie.

 

Joanna Rozmiarek, Dorota Barełkowska

Miejscowość: 
Kategoria: 

Dodaj komentarz

Reklama