Nierówna walka mieszkańców!

Czy mieszkańcy mają szansę w walce z deweloperami, którzy wykorzystując luki prawne budują w ich sąsiedztwie budynki, które zakłócają ład przestrzenny i stosunki dobrosąsiedzkie? Czy urzędy, które powinny stać po stronie tego ładu i po stronie mieszkańców spełniają swoją rolę w należyty sposób? Niestety po zapoznaniu się z historią budowy nowych domów przy ulicy Jagodowej i Kwiatowej w Przeźmierowie odpowiedź na to pytanie nie jest optymistyczna. Półtorej roku walki mieszkańców tych ulic o to aby prawo było respektowane, aby komfort ich życia nie uległ zmianie, a ich domy nie straciły na wartości skłania do refleksji, że w tej nierównej walce osoby poszkodowane są pozostawione same sobie. Gmina i Starostwo odpowiadając tylko za część decyzji w kwestii budowy chętnie wykorzystują ten fakt aby odsyłać petenta od przysłowiowego Annasza do Kajfasza. Jak to możliwe, że po uznaniu przez wojewodę nieważności pozwolenia na budowę budowa jednego z budynków się zakończyła, a prace przy kolejnym są kontynuowane bez przeszkód?

Wiele pytań, a większość bez odpowiedzi. Jednak determinacja bezpośrednich sąsiadów z niechcianą inwestycją jest ogromna i jak mówią robią to już głównie po to aby takie sytuacje nie zdarzały się w przyszłości. Aby deweloper pomyślał czy opłaca mu się dla większego zysku wciskać między domy jednorodzinne budynki wielorodzinne, aby często obojętne lub nawet przychylne takim praktykom urzędy w bardziej przemyślany sposób wydawały decyzje. To nie jest sprawa dotycząca tylko garstki osób, które akurat mają pecha mieszkać w takim miejscu. Niezabezpieczone planami przestrzennymi tereny stanowią łakomy kąsek dla inwestorów w naszej i nie tylko naszej gminie.

Głos mieszkańców

W opisywanym tutaj przypadku bezpośredni sąsiedzi inwestycji - mieszkańcy ul. Jagodowej i Kwiatowej w Przeźmierowie kwestionują zasadność wydanego pozwolenia na budowę. Pozwolenie wydano deweloperowi, który wybudował cztery budynki mieszkalne w zabudowie bliźniaczej dwulokalowej i buduje kolejne. W efekcie obok działki na ktorej stoi jeden dom wybudowano  szeregowiec, w którym znajduja się cztery mieszkania, usytuowane, niezgodnie z warunkami zabudowy, w taki sposób, że nowe zabudowania "zaglądają" na działki  sąsiadów. Sprawa była kilkakrotnie poruszana na forum Rady Gminy Tarnowo Podgórne. Wypowiadali się przedstawiciele lokalnych społeczności.

Mieszkańcy podkreślają, że inwestorem kwestionowanej przez nich budowy nie jest ich sąsiad. „Nie kwestionujemy tej inwestycji z przyczyn osobistych, niechęci do sąsiada, czy też pieniactwa wywołanego „drobnym” odstępstwem do jakiego niekiedy dochodzi w praktyce. Inwestorem jest deweloper, który brutalnie wtargnął w nasze sąsiedztwo, naruszając zasadę dobrego sąsiedztwa i nasze prawo do spokoju i wypoczynku oraz naszym zdaniem kilkukrotnie rażąco naruszając prawo”.

Zdaniem mieszkańców pozwolenie na budowę jest niezgodne z wydaną decyzją o warunkach zabudowy. Głównie  z powodu odwrócenia elewacji frontowej budynków, która zamiast przebiegać równolegle do ulicy Jagodowej i Kwiatowej została usytuowana prostopadle do tych ulic. To powoduje największą uciążliwość dla sąsiadów. 

Wojewoda unieważnia 

W sprawie tej istotną informacją jest fakt, że pozwolenie na budowę zostało uznane za nieważne przez Wojewodę Wielkopolskiego w styczniu 2017 roku. W swojej decyzji Wojewoda wskazał na kilkanaście naruszeń prawa. Ich listę oraz treść decyzji Wojewody załączamy w naszym materiale.

Pozostają sądy

Aktualnie sprawa znajduje się w Sądach Administracyjnych w Poznaniu i Warszawie. Między innymi z uwagi na fakt, że do tej pory odmawia się bezpośrednim sąsiadom prawa bycia stroną postępowania. Deweloper nie zważając na protesty mieszkańców wybudował już 2 z 4 budynków i jest w trakcie budowy kolejnych.

Mieszkańcy cierpliwie czekali na rozstrzygnięcia sądów. Zdarzyły się jednak – zdaniem mieszkańców - kolejne nieprawidłowości w pionie administracji  architektoniczno-budowlanej w powiecie poznańskim. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał inwestorowi zaświadczenie, którego nie powinien wydać. Ponadto okazuje się, że zamiast budynków składających się z parteru i poddasza – co wynika z decyzji o warunkach zabudowy i pozwolenia na budowę – inwestor wybudował budynki składające się z parteru, pierwszego pełnego piętra i poddasza. Już sam fakt powstania pełnego piętra – zdaniem mieszkańców -  oznacza, że nie wypełniono zapisów decyzji o warunkach zabudowy oraz pozwolenia na budowę. 

Co robi PINB, Starosta?

Pomimo wielu oczywistych argumentów, PINB wydał decyzję umarzająca postępowanie w tej sprawie. Mieszkańcy postanowili upublicznić całą dokumentację związaną z tą inwestycją, bowiem liczba i rodzaj nieprawidłowości jest zdumiewający, a brak reakcji Starosty Poznańskiego  ich zdaniem zatrważający. 

Rok temu na wniosek mieszkańców w sprawie tej złożona została interpelacja przez jednego z radnych powiatowych. Niestety reakcja na decyzję Wojewody i odpowiedź na interpelacje potwierdza, że w istocie akceptuje się łamanie prawa.  

W związku z tym mieszkańcy złożyli 3 skargi na Starostę Poznańskiego:

SKARGA NR 1  to skarga -   na niedopełnienie obowiązków przez Starostę Poznańskiego  i dopuszczenie do antydatowania dokumentów, nie wyciągnięcie żadnych wniosków ze stwierdzonych uchybień i przyzwolenie na łamanie prawa.

SKARGA NR 2  to skarga -  na nieprzestrzeganie procedur oraz przepisów  kodeksu postępowania administracyjnego przez Starostę Poznańskiego przy wydawaniu decyzji pozwolenia na budowę.

SKARGA NR 3 to skarga   - na Starostę Poznańskiego za zaniechanie czynności wyjaśniających, lekceważące traktowanie wniosków mieszkańców,  brak ustosunkowanie się do podnoszonych przez mieszkańców zarzutów oraz uprzywilejowane traktowanie firmy deweloperskiej.

Pytania mieszkańców

Sąsiedzi tej niefortunnej inwestycji pytają:  Dlaczego organ Starosty nie reaguje i nie bierze strony mieszkańców (sąsiadów) i nie wspiera ich wiedząc, że inwestor łamie prawo w sposób rażący? Pomimo tego dalej wspiera inwestora?

Pytają : Komu więc służy administracja architektoniczno-budowlana w Starostwie ? Czy broni naszych praw, czy też stoi na straży oczekiwań wybranych inwestorów ?

Zdaniem mieszkańców jest przyzwolenie na różne traktowanie różnych inwestorów i stosowanie różnych procedur w zależności od inwestora. Interes mieszkańców – sąsiadów jest w tym momencie na drugim planie.

Ich zdaniem nie powinno być na to zgody i najwyższy czas uporządkować tą sferę działania Starostwa – twierdzą mieszkańcy.       
„Mieszkańcy mówią, że z jednej strony dla inwestora robi się wszystko, łącznie z łamaniem prawa, a z drugiej strony nas mieszkańców sąsiednich nieruchomości kierowany przez Pana Starostę Urząd pozbawia jakichkolwiek praw, nie dając nam prawa bycia stroną, nie uzasadniając swojej decyzji, nie odnosząc się choćby jednym zdaniem do naszych zarzutów i narażając nas na szereg uciążliwości. Tak chyba być nie może. My  się z tym nie zgadzamy. Nie chcemy tak funkcjonującego Starostwa. Chcemy przejrzystych i jasnych zasad, równych dla wszystkich. Chcemy, aby Starosta bronił nas w takich sytuacjach przed deweloperami, którzy omijają prawo kosztem sąsiadów” – mówią mieszkańcy.

Na początek załączamy :

1. Skargi mieszkańców na Starostę Poznańskiego.

2. Wykaz naruszeń prawa i uchybień stwierdzonych przez Wojewodę Wielkopolskiego w decyzji z 20 stycznia 2017 roku.

3. Kopia w/w decyzji Wojewody Wielkopolskiego.

Dokumentacja fotograficzna

Wyraźnie widać, że okapy budowanych domów biegną wzdłuż działki, a nie wzdłuż ulicy Jagodowej i ul. Kwiatowej.  Aktualny widok boku budynku od strony ulicy Jagodowej.  

 

Zgodnie z warunkami zabudowy okap elewacji frontowej dachu budynku powinien przebiegać równolegle do ul. Jagodowej i Kwiatowej. Na załączonym zdjęciu widać, że biegnie prostopadle do ul. Jagodowej .

 

 

Zdaniem inwestora i Starostwa Powiatowego to jest elewacja frontowa...

 

Materiały nadesłane, wykorzystano fragmenty pism mieszkańców.

 

Red.

Kategoria: 

Dodaj komentarz

Reklama