Sześciolatki w szkolnej ławie. Za i przeciw

Wcześniejsza edukacja dzieci wzbudza kontrowersje. 2 lata temu przeciw reformie MEN ruch „Ratujmy Maluchy” zebrał milion podpisów, które zostały zlekceważone. Polskie szkolnictwo nie zostało poddane uspołecznieniu, oddolnej kontroli obywatelskiej. W naszej gminie, decyzją rodziców, do szkół uczęszcza obecnie 185 sześciolatków urodzonych w I połowie 2008 roku. Jak to działa?

Bogusława Świerkiel dyrektorka Gminnej Jednostki Oświatowej Tarnowo Podgórne podaje, że: 6-latki uczą się w 5 szkołach podstawowych.

17 sześciolatków urodzonych w I połowie 2008 r., decyzją rodziców nie rozpoczęło nauki w klasie I. Wszystkich dzieci 5 -, 6 - i 7-letnich jest 480.

W bieżącym roku szkolnym żadne dziecko nie zostało przeniesione na prośbę rodziców ze szkoły do przedszkola, w ostatniej 5-latce zdarzyło się to raz.

Z obserwacji dzieci 6-letnich wynika, że najwięcej problemów w tym okresie związanych jest ze sferą emocjonalną. Dlatego rodzice, przed pójściem dziecka do szkoły, powinni uważnie zapoznać się z opinią dotyczącą gotowości szkolnej, porozmawiać z wychowawcą w przedszkolu, a w przypadku wątpliwości skorzystać z poradni – tłumaczy szefowa GJO.

Mama Lenki – lat 6, miała wybór posłać pociechę do zerówki lub do klasy I. Wybrała zerówkę, ponieważ jest przeciwna reformie.

– Szkoły nie są odpowiednio przygotowane. Córka nie jest jeszcze emocjonalnie dojrzała do nauki. 6-latkom wyrzynają się ząbki – szóstki – mają wtedy obniżoną odporność, nie wyobrażam sobie, by w tym czasie Lenka opuszczała lekcje.

Ponadto chciałabym, aby 18-tkę moja córka obchodziła w rodzinnym domu, a nie na studiach. Nie chcę, by skończyła edukację bez dowodu osobistego, bez prawa jazdy – i mając lat 17,5  w okresie młodzieńczego buntu poszła w świat.

Niektóre matki, które posłały 6-letnie dzieci do klas, żałują! Miało być wolne tempo edukacji, a mówią o szalonym. 6-latki mają zadawane na weekendy ćwiczenia z pisania. Może pedagogom zależy na tym, aby wyniki nauczania z testu po III kl. szkoły podstawowej dobrze wypadły? Podobno najlepiej w tym teście wypadają dzieci, które uczą się od 6 roku życia – zastanawia się Mama Lenki.

Zgodnie z Ustawą o ruchu drogowym sześciolatki nie mogą same chodzić po ulicy...

– Rodzice mają obowiązek przekazać pociechę bezpośrednio pod opiekę nauczyciela, wychowawcy świetlicy lub opiekuna w szkolnym autobusie. W związku z tym, że w naszych szkołach od wielu lat działają oddziały przedszkolne („zerówki”),  istnieją odpowiednie procedury i nie sądzę, żeby stwarzało to jakieś problemy – twierdzi B. Świerkiel.

Czy nauczyciele są odpowiednio przygotowani?

– Uczący w klasach 1-3 posiadają dodatkowe kwalifikacje uprawniające do pracy w przedszkolach. Nauczyciele zostali przeszkoleni w zakresie sposobu realizacji nowej podstawy programowej. Nauczyciele pogłębiają swoją wiedzę psychologiczną, pedagogiczną i metodyczną. W tym nieustannym procesie wspiera ich Gmina, która co roku przeznacza b. duże środki na dokształcanie nauczycieli – informuje dyrektorka GJO.

Mama 6-latka Stasia. – Nie potrafię merytorycznie ocenić, czy nauczyciele są dobrze przygotowani. Mój syn jest zadowolony. Podoba mu się w szkole bardziej, niż w przedszkolu, lecz... Obserwuję, iż chętniej się bawi, aniżeli spełnia obowiązki szkolne. W domu nie ma dramatu w związku z obrabianiem lekcji, ale radzi sobie nieco gorzej. Jego nauczycielka kładzie to na karb mniejszej dojrzałości 6-latków, które nie mają umiejętności syntezy i analizy. Gdybym mogła nie posłałabym mojego drugiego, młodszego dziecka w wieku 6 lat do szkoły – podsumowuje.

Mama Kasi (rocznikowo lat 7), nie potrafi wymienić żadnego plusa tego, że dzieci 6-letnie chodzą do szkoły.

– Obserwuję, że rodzice, którzy posłali 6-latki do szkoły są bardzo ambitni. Odbywa się to jednak kosztem ich dzieci!

Jestem za tym żeby maluchy chodziły najpierw do szkolnej zerówki. Dzięki temu w naturalny sposób dorastają do szkoły. Będąc matką trojga dzieci, widzę, że 6-latki nie są gotowe emocjonalnie. Powiem więcej! Nauczyciele nie są przygotowani do nauczania maluchów, w placówkach brak małych sanitariatów i odpowiedniej liczby sal – występuje przepełnienie. W przeźmierowskiej szkole jest 8 pierwszych klas, moje dziecko chodzi do klasy „H”. 6-latki uczą się od godz. 8.00-12.00, zaś 7-latki chodzą na dwie zmiany i w piątek kończą lekcje o 16-tej! – żali się Mama Kasi.

Czy nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego 6-latka? To czego dziecko uczyło się dotąd przez dwa, teraz ma przyswoić w rok. 6-latek musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury...

– W okresie pierwszych 3 lat nauka nie jest podzielona na przedmioty. W tym czasie nauczyciel prowadzi zintegrowaną edukację wczesnoszkolną. W tym czasie klasę powierza się jednemu nauczycielowi na cały etap kształcenia. To pozwala mu poznać grupę oraz dostosować tempo i treści nauczania do potrzeb rozwojowych poszczególnych dzieci – tłumaczy B. Świerkiel.

– Wymagania szczegółowe zawarte w nowej podstawie programowej zostały dostosowane do przeciętnych możliwości dziecka sześcioletniego. I tak np. wcześniej uczniowie poznawali wszystkie litery alfabetu w I semestrze, obecnie proces ten kończy się w maju.

Również w matematyce nastąpiły duże zmiany. Kończąc klasę III uczniowie musieli liczyć do miliona i wykonywać cztery podstawowe działania arytmetyczne pisemnie. Nowa podstawa zakłada, że dzieci w klasie III potrafią liczyć do tysiąca. Obecnie wiele czasu uczniowie poświęcają na zdobycie umiejętności praktycznych wykorzystywanych w życiu codziennym. Nie ma podziału na 45-min. lekcje – dodaje szefowa GJO.

–  Uczniowie zawsze uczyli się kaligrafii. Ćwiczenia te są niezbędnym przygotowaniem do nauki czytelnego pisania – twierdzi pedagog.

– Czytanie lektur, poszerza czynny zasób słownictwa uczniów oraz rozbudza zainteresowania. Wybór lektur związany jest z aktualnie omawianą tematyką i stanowi nieodzowny element realizacji podstawy programowej. Dopóki dzieci nie posiądą umiejętności czytania, to nauczyciele i rodzice czytają im lektury – podsumowuje Bogusława Świerkiel.

Mama Adasia – lat 6, nie miała możliwości wyboru. Mogła synka odroczyć, lecz to wiązałoby się z dodatkowym stresem, z ciąganiem dziecka po poradniach... Po dłuższym namyśle, ponieważ większość grupy przedszkolnej syna szła do szkoły, posłała również swoje dziecko.

Obecnie nauczycielka na wywiadówce bardzo 6-latki chwali, ale... Mówi przy tym jedną ważną rzecz, one są niedojrzałe emocjonalne! Nauczyciele prywatnie potwierdzają, że między dzieckiem 6 a 7- letnim jest po prostu przepaść.

Mama Adasia, ze szkołą związana od 16 lat dzięki starszym latoroślom – pierwszy raz w życiu odczuwa, że ma dziecko w I klasie. Synek zadaje jej pytania: a co się stanie jeśli ja czegoś zapomnę? Co będzie jeżeli dostanę złą ocenę? Mamo, pani coś mówiła, a ja już nie pamiętam...

– Jego możliwości psychiczne są po prostu jeszcze nie wystarczające, aby bez stresu wykonywał obowiązki szkolne – wzdycha mama. Wspomina spotkanie z przedstawicielką Kuratorium Oświaty i Wychowania, która w maju br. w przedszkolu solennie obiecywała rodzicom, że ich 6-latki będą traktowane w szkole w sposób szczególny. Łagodnie, uważnie, z odpowiednią troską. Z obserwacji matki wynika, że 6-latki są traktowane tak samo, jak pozostali uczniowie. „Materiału” jest mniej niż  było ale dla dzieci na tym etapie rozwoju to i tak zbyt wiele. Z jednej strony dzieci chcą się uczyć z drugiej ich potrzeba zabawy i brak dojrzałości powoduje, że sama nauka jest dla nich mało atrakcyjna. Co będzie jeżeli Adaś przez to wszystko zniechęci się do szkoły? – pyta mama chłopca.

– Po co funduje się małym dzieciom takie przejścia? – pytają matki, pytają ojcowie. Ich głosy odbijają się jak groch od tablicy.

– Panujemy nad sytuacją – zapewniają pedagodzy. Niektórzy jednak po wyłączeniu dyktafonu, głośno wyrażają swój niepokój.

Maluchy nie powinny być ofiarami reform tylko dlatego, że rząd szuka ratunku dla ZUS-u. Takie było prymarne uzasadnienie reformy: im wcześniej dzieci pójdą do szkoły, tym szybciej zaczną pracować.

Red.

 

 

Kategoria: 

Dodaj komentarz

Reklama